Władysław Drzewiecki (1912-1995)

Władysław Drzewiecki urodził się w dniu 28 stycznia 1912 roku we Włocławku jako syn Antoniego (1881 - 1932) i Bronisławy z Szymowskich. Tylko przez dwa lata mieszkał z rodzicami we Włocławku. Kiedy w 1914 roku ojciec musiał pójść do carskiego wojska, wraz z matką i rok starszą siostrą Heleną przeniósł się do dziadków w Orłowie w powiecie lipnowskim. Mimo, że gospodarstwo było dość duże, to jednak musiało utrzymać nie tylko nowych przybyszów, ale przede wszystkim liczne rodzeństwo ojca Władysława.

W 1919 roku z wojny powrócił ojciec i podjął skuteczną próbę wyrwania z wiejskiej biedy swojej najbliższej rodziny. Jako zdun podjął duże prace remontowe w odbudowującym się po zniszczeniach wojennych pomieszczeniach Seminarium Nauczycielskiego w Wymyślinie koło Skępego. W 1921 roku Władysław wraz z rodzicami przeniósł się do Skępego. Kiedy jednak ojciec na skutek choroby serca coraz bardziej zapadał na zdrowiu, rodzice Władysława założyli w Skępem niewielki sklep spożywczy, który z trudem dawał rodzinie podstawowe utrzymanie. W 1932 roku zmarł ojciec Władysława. Po ukończeniu w Skępem szkoły powszechnej zdał egzamin wstępny do Seminarium Nauczycielskiego w Wymyślinie, które ukończył w 1932 roku. Pracy w zawodzie nauczycielskim na skutek nadwyżki kadr pedagogicznych nie otrzymał. Z powodu braku pracy myślał o różnych zajęciach i pewnie dlatego w dniach 3 - 14 stycznia 1933 roku ukończył z wynikiem dobrym kurs dla kasjerów i rachmistrzów Kas Stefczyka, zorganizowany przez Związek Rewizyjny Spółdzielni Rolniczych w Toruniu.

W latach 1934-1935 odbył służbę wojskową w Dywizyjnym Kursie Piechoty w Brodnicy. Postanowieniem Prezydenta Rzeczypospolitej Józefa Mościckiego z 28 września 1938 roku został mianowany podporucznikiem rezerwy w korpusie oficerów piechoty ze starszeństwem (w 1967 roku otrzymał awans do stopnia porucznika).

Po trzech latach ubiegania się o pracę w zawodzie nauczycielskim u inspektora szkolnego w Płocku dopiero w 1936 roku otrzymał pierwszą pracę w jednoklasowej szkole powszechnej w Julianowie w powiecie gostynińskim. Z dniem 1 września 1937 roku inspektor szkolny w Płocku mianował W. Drzewieckiego tymczasowym nauczycielem jednoklasowej szkoły powszechnej w Julianowie. W październiku 1938 roku zdał egzamin praktyczny przed Państwową Komisją Egzaminacyjną dla nauczycieli publicznych szkół powszechnych w Płocku. Pierwsza praca dawała mu dużo radości i zadowolenia. Wykorzystywał w niej swoje zdolności i umiejętności nabyte w wymyślińskim seminarium. Wykonywał więc różne pomoce plastyczne, grał na skrzypcach, uczył recytacji i przez to miłości do poezji. Był wierny klasycznej maksymie, iż "est rerum omnium magister usus" (nauczycielem wszystkiego jest praktyka).

Rozumiejąc potrzebę jak najlepszego wypełnienia swojego nauczycielskiego powołania, uzyskiwał dodatkowe kwalifikacje. Pismem Kurii Diecezjalnej Płockiej z dnia 6 lutego 1937 roku otrzymał "Misję kanoniczną" do nauczania religii w tej szkole. W okresie od 22 czerwca do 22 lipca 1937 roku ukończył wakacyjny kurs wychowania fizycznego dla nauczycieli szkół powszechnych, zorganizowany w Skępem przez Kuratorium Okręgu Szkolnego Warszawskiego. W Julianowie i okolicy wśród miejscowej ludności wiejskiej zaznaczył pierwsze kroki w działalności społecznej, zakładając m.in. chór mieszany, tym samym realizując swoje życiowe hobby, jakim było śpiewanie. Rok później sponte sua w Białem w gminie Duninów Ochotniczą Straż Pożarnną.

We wczesnych latach szkolnych przejawiał duże zainteresowanie sztuką teatralną. W czasie ostatnich wakacji przed wybuchem wojny, w dniach 2 - 17 sierpnia 1939 roku, uczestniczył w kursie świetlicowo - teatralnym w Skępem zorganizowanym przez Włocławski Obwód Oświaty Pozaszkolnej. Po trzech latach pracy pedagogicznej w środowisku wiejskim, w 1939 roku, został zmobilizowany do 37. Pułku w Kutnie. Razem z jednostkę wziął udział w kampanii wrześniowej, walcząc pod Łowiczem, a następnie nad Bzurą, gdzie 18 września dostał się do niewoli niemieckiej. Sześć lat spędził jako oficer w oflagach niemieckich: Prenzlau, Neubrandenburg, Gross-Born, Standbostel i Lubeka.

Dopiero w dniu 2 maja 1945 roku został uwolniony przez wojska brytyjskie z oflagu w Lubece, a następnie przeniósł się na teren okupowany przez I Dywizję Pancerną gen. Stanisława Maczka we Francji niedaleko granicy holenderskiej, gdzie w stopniu podporucznika otrzymał legitymację byłego jeńca wojennego Polskich Sił Zbrojnych. Tam podjął się zorganizowania i prowadzenia szkoły powszechnej dla dzieci polskich rodzin, wywiezionych na przymusowe roboty. W okresie od 1 października 1945 roku do 25 lipca 1946 roku był kierownikiem trzyklasowej polskiej szkoły powszechnej w Tunxdorf nad rzeką Ems dla niemal stuosobowej grupy uczniów.

Po roku pracy i rozdaniu świadectw swoim uczniom, wraz z nimi i ich rodzicami, transportem kolejowym poprzez Legnicę w dniu 25 lipca 1946 roku udał się w podróż i powrócił do kraju, do matki i siostry mieszkających nadal w Skępem.

W niewoli, podobnie jak wielu innych oficerów z zawodu nauczycieli uczył się. Najpierw w Polskim Obozie Jeńców Wojennych w Neubrandenburgu ukończył wyższy kurs księgowości. Potem dzięki kontaktom z Delegaturą ZNP w Gniewie i profesor Marii Grzegorzewskiej w Oficerskim Obozie Jeńców Wojennych w Prenzlau ukończył wyższe kursy nauczycielskie w zakresie rysunku i śpiewu, a także w drodze samokształcenia poznał kilka obcych języków. Na tej podstawie i świadectwa wystawionego w dniu 10 marca 1947 roku przez Ministerstwo Oświaty dyrektor organizującego się Liceum Pedagogicznego w Wymyślinie zaproponował W. Drzewieckiemu pracę nauczycielską w tej szkole.

Pracując, podjął studia wyższe na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika. Z datą 19 października 1946 roku otrzymał indeks Wydziału Humanistycznego z łacińską stroną tytułową z numerem 2649, podpisany przez ówczesnego dziekana profesora Konrada Górskiego. W tym dniu był immatrykulowany i wpisany do albumu uniwersyteckiego pod numerem 306/H. Pobierał wykłady u bardzo znanych profesorów: Józefa Szczepkowskiego, Jerzego Remera, Tadeusza Czeżowskiego, Konrada Górskiego, Eugeniusza Kucharskiego i innych. W dniu 16 października 1951 roku z numerem 24 otrzymał dyplom ukończenia studiów wyższych pierwszego stopnia na Wydziale Humanistycznym UMK w zakresie filologii angielskiej.

W 1950 roku założył rodzinę, żeniąc się z początkującą nauczycielką, Aleksandrą (nota bene absolwentką z 1952 roku Rejonowej Komisji Kształcenia Nauczycieli w Wymyślinie). W małżeństwie tym urodziły się dwie córki: Barbara i Bożena. Które ukończyły studia i zostały nauczycielkami. Wyszły również za nauczycieli.

W 1954 roku W. Drzewiecki został mianowany zastępcą dyrektora Liceum Pedagogicznego w Wymyślinie i na tym stanowisku, mimo różnych zmian politycznych, pozostał aż do 1969 roku, tj. do momentu likwidacji tej szkoły. Był zdecydowanym przeciwnikiem likwidacji liceów pedagogicznych, pisząc w 1992 roku w tej sprawie następujące słowa: "Wielki błąd popełniły władze, gdy w pogoni za ustawicznym reformowaniem szkolnictwa, zlikwidowały te wspaniałe szkoły. (...) Licea pedagogiczne wychowywały nie tylko świetnie przygotowanych nauczycieli, ale również obywateli - działaczy społeczno-politycznych i kulturalnych, przysposobionych do życia i działania w społeczeństwie. Nauczyciele naszego liceum przez własne aktywne działanie w organizacjach politycznych, radach narodowych, czy instytucjach spółdzielczych stanowili wzorzec osobowy dla młodzieży. Myśmy bowiem byli z tego pokolenia Polaków, którego osobowość kształtowała patriotyczna atmosfera szkoły międzywojennej, a później - klęski i męczeństwo narodu, ale i bohaterstwo w walce o wolność kraju, chwile, kiedy trzeba było świadomie wybierać drogi, na których z całym prawdopodobieństwem czekało ryzyko poniesienia najwyższej ofiary".

W latach 1969 - 1972 pracował jeszcze w Studium Nauczycielskim, utworzonym w miejscu Liceum Pedagogicznego. W 1972 roku przeszedł na zasłużoną emeryturę, nie rezygnując jednak z aktywnej pracy społecznej, pisarskiej i popularyzatorskiej.

Władysław Drzewiecki, jako człowiek wsi, w dniu 15 czerwca 1950 roku wstąpił do Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego, gdzie przez szereg lat pełnił różne funkcje społeczne, począwszy od prezesa koła ZSL w Skępem, poprzez funkcję prezesa Gminnego Komitetu ZSL w Skępem do członka prezydium i wiceprezesa Powiatowego Komitetu ZSL w Lipnie. Od 1958 roku był członkiem Wojewódzkiego Komitetu ZSL we Włocławku. Po utworzeniu odrodzonego Polskiego Stronnictwa Ludowego został jego członkiem i był nim aż do śmierci.

Aktywnie uczestniczył w pracach rad narodowych różnych szczebli, będąc prawie przez okres trzydziestu lat radnym. Już w 1954 roku został członkiem Powiatowej Rady Narodowej i przewodniczącym Komisji Oświaty i Kultury w Lipnie. Od 1958 roku był radnym Wojewódzkiej Rady Narodowej i przewodniczącym Komisji Oświaty w Bydgoszczy. Pełniąc tę ostatnią funkcję wiele uwagi poświęcił sprawie budownictwa szkolnego w ówczesnym województwie bydgoskim w ramach programu "Tysiąc szkół na Tysiąclecie", a także mieszkań dla nauczycieli. Walnie przyczynił się do wzniesienia nowych obiektów szkolnych dla Zespołu Szkół Rolniczych w Wymyślinie. Korzystał w tym względzie z poparcia ówczesnego ministra oświaty, Wacława Tułodzieckiego, absolwenta Seminarium Nauczycielskiego w Wymyślinie z 1924 roku oraz Aleksandra Szimdta, przewodniczącego WRN w Bydgoszczy i kuratora oświaty, Władysława Bachowskiego. W okresie funkcjonowania liceum pedagogicznego wniósł ogromne zasługi w rozwój bazy dydaktycznej, a przede wszystkim terenów rekreacyjno - sportowych, łącznie z urządzeniem otwartego basenu oraz przystani sprzętu wodnego nad miejscowym jeziorem i strzelnicy. To one przyciągały do Wymyślina setki uczniów i nauczycieli i do dziś są wspominane z największym sentymentem. Aktywnie pracował także w organizacji ZBOWiD oraz w miejscowej Gminnej Spółdzielczości "Samopomoc Chłopska".

Pełniąc w radach narodowych funkcję przewodniczącego komisji oświaty często brał udział w skutecznym rozstrzyganiu sporów i naprawianiu niekiedy złych stosunków międzyludzkich w gronach pedagogicznych szkół na terenie powiatu lipnowskiego. Szkołę i historię Skępego oraz całej ziemi dobrzyńskiej pokochał szczególnie. Mimo to, jak napisała Janina Koźbiel w artykule pt. "Zew życia" (Tygodnik Kulturalny 1986, nr 2) "nie chciałby pan Władysław przedstawić siebie jako naśladowca Gustawa Zielińskiego, ale też książki pokochał, systematycznie zbierał i niemałą kolekcję uskładał. One to - obok paru setek wychowanków i rodziny - są jednym z trzech skarbów, które w życiu zdołał odkryć dla siebie. I całe szczęście, że wcześnie się to stało, powiada. Bo gdzież by dzisiaj dostał całe wydanie klasyków, gdzież pozycje z historii, o sztuce, o faktach z przeszłości i mitach. A bez tej całej kolekcji może byłby całkiem innym człowiekiem, inaczej myślałaby jego żona, inaczej szukały mężów jego córki. I dom, stojący na ojcowiźnie żony, też może byłby całkiem inny". Był więc profesor W. Drzewiecki prawdziwym humanistą, ale jednocześnie człowiekiem bardzo skromnym i oddanym sprawom wsi, jej kultury i tradycji. Mówiąc o W. Drzewieckim, można powtórzyć za Publiuszem Syrusem: "Pudor doceri non potest, nasci potest" (Skromność jest cechą wrodzoną, nie można jej się nauczyć).

W 1967 roku przeprowadził się wraz z rodziną do nowo zbudowanego domu przy ulicy Dworcowej 12 w Skępem. Dom ten wraz z przyległym doń ogrodem stał się miejscem spotkań serdecznych przyjaciół, a także jego uczniów. Jednych i drugich wraz z żoną Aleksandrą przyjmował czule i serdecznie. To były twórcze i bardzo pouczające spotkania. O swoich kolegach z lat szkolnych oraz uczniach mówił i pisał zawsze tylko dobrze. Tego mogli się od profesora W. Drzewieckiego uczyć wszyscy. Z podziwem i pełnym szacunkiem często mówił i pisał o Henryku Orszcie i jego zasługach w obronie Ojczyzny (m.in. O chłopcu, który bronił Wisły, Gazeta Kujawska 1990, nr 227, s. 6; Życie to harcerska przygoda, Włocławski Tydzień 1994, nr 17, s. 6).

Po przejściu na emeryturę na skutek choroby wieńcowej serca musiał zrezygnować z części zajęć społecznych. Uaktywniał natomiast swoją działalność jako korespondent szeregu pism krajowych i lokalnych. Pisał m.in. do "Dziennika Ludowego" i "Tygodnika Kulturalnego". Po rozwiązaniu tych pism, swoje przemyślenia, zawsze pro publico bono, przepojone troską o społeczne dobro, dotyczące istotnych zagrożeń politycznych, gospodarczych, oświatowych i kulturalnych, współżycia w rodzinie zamieszczał na łamach "Gazety Pomorskiej", "Włocławskiego Tygodnia" i "Zielonego Sztandaru". O tej pasji tak napisał na kilka lat przed śmiercią: "Pisanie zaspokaja mój głód ingerowania w różne bolesne sprawy dziejące się w naszym społeczeństwie". Z jego głosem liczyło się wielu ludzi rozsądnych i roztropnych.

Żywo interesował się przeszłością Skępego i okolic, zwłaszcza losami społeczeństwa tego obszaru w latach okupacji hitlerowskiej 1939 - 1945. W pierwszy tomie rocznika naukowego Dobrzyńskiego Oddziału WTN w Rypinie pt. "Ziemia Dobrzyńska", w 1989 roku, zamieścił cenne opracowanie "Walka i męczeństwo mieszkańców gminy Skępe w latach 1939 - 1945" (Rypin 1989, ss. 89-105). Natomiast w drugim tomie tego wydawnictwa, w 1992 roku, zamieszczone zostały jego wspomnienia zatytułowane "Liceum Pedagogiczne w Wymyślinie w latach 1946 - 1969. Wspomnienia nauczyciela" (Rypin 1992, s. 147-169).

Kiedy w 1994 roku, po 75 latach wznowiono w Rypinie wydawanie "Ziemi Dobrzyńskiej. Gazety dla wszystkich", w pierwszym numerze pisma, na tzw. Czołówce W. Drzewiecki zamieścił znamienny w tytule i treści artykuł pt. "Serdeczna zorza nad Polską". Chwaląc wschodzące wtedy gwiazdy społecznej działalności: Jerzego Owsiaka i Janinę Ochojską, pisał m.in.: "Zawsze byłem przeciwny akcjom charytatywnym zwłaszcza balom charytatywnym, uważając je jako formę bielenia sumień posiadaczy pękatych portfeli, a nie radykalne rozwiązanie problemu nędzy, gdyż tym zadaniem powinno zająć się państwo. Nie zdejmując tego obowiązku z bark państwa czuję, że nie do końca miałem rację. Widzę bowiem obecnie, że w tym akcie ofiarności swój główny udział mają nie bogacze, lecz ludzie z tłumu, których nadmiar bogactw nie znamionuje - ludzie starzy, dzieci, emeryci. Myślę sobie w cichej nadziei, że w obecnej dobie transformacji społecznych i ekonomicznych może jest to początek procesu tworzenia się wielkiej miłującej się ogólnopolskiej rodziny. Tego właśnie współczesne społeczeństwa kapitalistyczne są tak dalece pozbawione. Może to my, Polacy, słynący z tego, że nie zawsze w przeszłości kierowaliśmy się rozsądkiem przy wytyczaniu swych dziejowych dróg, pokażemy innym, że to jest właśnie ta trzecia, najbardziej człowiecza forma podziału dochodu narodowego. Takie to jest marzenie starego nauczyciela. Zaczynam być szczęśliwy, że urodziłem się Polakiem".

W. Drzewiecki był członkiem - założycielem Dobrzyńskiego Oddziału Włocławskiego Towarzystwa Naukowego w Rypinie, utworzonego w 1985 roku. Towarzystwo to wspierał merytorycznie, finansowo, ale przede wszystkim moralnie. Cieszył się z każdego sukcesu Oddziału WTN, bowiem był gorącym orędownikiem rozwoju społecznej nauki. Pozostawił liczną korespondencję z przewodniczącym Oddziału WTN - piszącym te słowa. Hołdował zasadzie: "verba volat, scripta manent" (słowa ulatują, pismo zostaje). Dobrzyński Oddział Włocławskiego Towarzystwa Naukowego w osobie profesora Władysława Drzewieckiego stracił wyjątkowo aktywnego członka, prawdziwego i oddanego miłośnika Skępego i ziemi dobrzyńskiej. Utrzymywał twórcze kontakty z Fundacją "Archiwum Pomorskie Armii Krajowej" w Toruniu, kierowaną przez profesor Elżbietę Zawacką. Po jego śmierci żona Aleksandra przekazała do Fundacji cenne opracowania i zebrane relacje, dotyczące głównie II wojny światowej w Skępem i okolicy.

Władysław Drzewiecki był człowiekiem powszechnie szanowanym, a jego dorobek i mądrość życiowa nigdy, przez ludzi rozsądnych, nie były kwestionowane. Za pracę zawodową i społeczną był wielokrotnie odznaczany i wyróżniany. Odznaczony był m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Złotym Krzyżem Zasługi, Medalem Komisji Edukacji Narodowej oraz Medalem Wincentego Witosa. Najbardziej cenił sobie Medal "Za ratowanie ginących", który został mu przyznany na podstawie rozporządzenia Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w dniu 4 maja 1936 roku "za wyratowanie w dniu 13 grudnia 1935 r. z narażeniem własnego życia 3-ch tonących chłopców".

W 1984 roku G. Rotowska na łamach "Dziennika Ludowego" (nr 194, s. 5) napisała popularną biografię Władysława Drzewieckiego zatytułowaną "Żołnierz, pedagog, społecznik". Co można było dołożyć jeszcze do tego tytułu? Może więcej słów, jednak te najlepiej oddawały życiową drogę Profesora.

Profesor Władysław Drzewiecki zmarł w szpitalu w Lipnie w wieku 83 lat w dniu 11 kwietnia 1995 roku. Pochowany został na cmentarzu w Skępem. Na pięknej nagrobnej płycie jego pracowite i owocne życie skwitowano jednym, jakże wymownym słowem: Pedagog. W czwartym tomie "Ziemi Dobrzyńskiej" piszący te słowa w dziale "Pro memoria" zamieścił biogram - wspomnienie pośmiertne W. Drzewieckiego (Rypin 1996, s. 122-126). Potem został on powtórzony pod tytułem "Wymyślin ukochał szczególnie. Władysław Drzewiecki (1912-1995)" w okolicznościowym wydawnictwie na kolejny zjazd wychowanków zakłaów kształcenia nauczycieli w Wymyślinie (M. Krajewski, U źródeł wiedzy i patriotyzmu. Seminarium i Liceum Pedagogiczne w Wymyślinie (1867-1969). Szkice do monografii, Rypin - Wymyślin 2001, s. 57-61).

To był uczciwy, rzetelny, bezkompromisowy i bezgranicznie oddany sprawie wychowania nauczycieli i to par excellance. Dobrze, że napisał ten pamiętnik, któremu sam nadał tytuł "Moje życie". Niech on przypomina wychowankom profesora W. Drzewieckiego, mieszkańcom Skępego i całej Terrae Dobrinensis o jego postawie i dokonaniach.

 

Opracował: Mirosław Krajewski