Ignacy Przetakiewicz (1882 - 1951)

Trudno w krótkim zarysie opisać całokształt długoletniej ofiarnej i owocnej pracy pedagogicznej oraz aktywnego życia mojego ojca śp. Ignacego Przetakiewicza. Ojciec mój Ignacy Przetakiewicz urodził się 7 października 1882 r. w Skępem przy ul. Sierpeckiej 39 (gubernia płocka) z rodziców Jana i Marcjanny z domu Sobocińskiej.

Następnego dnia został ochrzczony w klasztorze skępskim (kościele parafialnym). Ojciec miał troje rodzeństwa - braci: Franciszka, Józefa i Antoniego oraz dwie przyrodnie siostry: Bronisławę i Antoninę.

Lata dziecięce i chłopięce spędził z rodzicami w Skępem pomagając w miarę swoich sił w gospodarstwie rolnym. Szkołę powszechną (czteroklasową) ukończył w 1900 r. w Skępem. W tym też roku wstąpił do rosyjskiego Seminarium Nauczycielskiego w Wymyślinie, które ukończył z wyróżnieniem (I lokata) w 1903 r. i został skierowany na studia do Petersburga (Piotrogrodu).

Ojciec był jednym z pierwszych mieszkańców Skępego, który został nauczycielem.

Wobec przygotowań Rosji carskiej do wojny z Japonią ojciec czasowo zrezygnował z wyjazdu na studia do Petersburga, przystępując do tworzenia i rozbudowy szkół powszechnych ówczesnej Łomżyńskiej Dyrekcji Naukowej (gubernia łomżyńska) jako nauczyciel i kierownik w miejscowościach: Turzyno, Gąsewo, Mątwica i Nowogród.

Na pierwszej posadzie w Turzynie w 1905 r. ojciec brał udział w bojkocie (strajku) carskiej szkoły, za co został w 1906 r. przeniesiony służbowo do wsi Gąsewo. Tutaj zorganizował stały sklep spożywczy i kółko rolnicze, a przy nim nielegalną bibliotekę. Został w drodze administracyjnej ukarany pięciodniowym aresztem i przeniesiony karnie do wsi Mątwica.

Z Mątwicy po 2 latach pracy na własną prośbę przeniósł się do Nowogrodu Łomżyńskiego, gdzie był nauczycielem i kierownikiem do czasu wybuchu I wojny światowej. W czasie pobytu w Gąsewie (w 1908 r.) zawarł związek małżeński z nauczycielką tamtejszej szkoły Jadwigą Smorzewską, która zmarła w Nowogrodzie na początku 1912 r. bezdzietnie.

Latem 1914 r. ojciec powtórnie się ożenił w Skępem z Marią Ewą Walter (urodzoną 24 grudnia 1885 r.). Z tego związku pochodzą: Maria (ur. 1915 r.), Halina (ur. 1922 r.) oraz Jerzy (ur. 1930 r. ) - piszący te słowa. Rodzicami mojej mamy byli Maria z domu Kessler i Józef Walter, a rodzeństwem bracia: Julian, Konstanty, Kazimierz, Antoni i Franciszek Karol.

W okresie I wojny światowej ojciec był nauczycielem na terenach Syberii i Ukrainy, gdzie zastała go Wielka Socjalistyczna Rewolucja Październikowa. W wyniku jej działań musiał wraz z mamą często się przemieszczać, uciekając z bezpośredniej linii działań wojennych.

Po powrocie z Rosji zatrudnił się od 1 września 1918 r. jako nauczyciel i kierownik w szkole powszechnej w Radzikach Dużych (powiat Rypin), gdzie pracował bez przerwy do wybuchu II wojny światowej. Po wkroczeniu wojsk niemieckich w dniu 7 września 1939 r. ojciec jako polski nauczyciel i członek organizacji "Strzelec" oraz Związku Zachodniego był zmuszany do brudnej i ciężkiej pracy, gdzie był celowo często bity i kopany. Następnie 10 września 1939 r. został na kilka dni aresztowany i wywieziony do Rypina na przesłuchania i tortury.

Po uwolnieniu z aresztu i otrzymaniu nakazu opuszczenia mieszkania służbowego w budynku szkoły ojciec wraz z całą rodziną przeniósł się w dniu 19 września 1939 r. do Wymyślina (domu pozostałego po dziadkach Walterach). Pomocy w przeprowadzce udzielili miejscowi gospodarze. W dwie godziny po wyjeździe rodziny z Radzik pod dom podjechało Gestapo z rozkazem aresztowania ojca, podobnie jak wszystkich okolicznych nauczycieli, których wkrótce rozstrzelano. Podobnie uczyniono z tamtejszą inteligencją.

W pierwszych latach okupacji 1939 - 1940 ojciec pracował we własnym małym gospodarstwie i pomagał sąsiadom rolnikom (w Wymyślinie państwu Zasowskim i Kasprowiczom oraz bratu Franciszkowi i wdowie po Antonim Kazimierzu w Skępem). W 1941 r. na wiosnę ojciec pracował w Leśnictwie Głęboczek przy sadzeniu lasu, a następnie latem zatrudnił się przy budowie autostrady w okolicach Łąkiego - Franciszkowa. Od 1942 r. aż do wkroczenia Armii Czerwonej ojciec pracował od wczesnej wiosny do późnej jesieni w ogrodach szkoły niemieckiej pod nazwą "Hauptschule Skempe" założonej na terenach ogrodu ojców Bernardynów i Liceum Ogólnokształcącego w Wymyślinie. Zimą zatrudniał się do pilnowania stogów siana dla koni wojsk niemieckich oraz wykonywał różne prace w ramach tzw. szarwarków.

W okresie wojny ojciec nie zaprzestał praktyki pedagogicznej. Zimą prowadził tajne nauczanie dla całej grupy dzieci i młodzieży, która dzięki jego pracy po wyzwoleniu mogła kontynuować naukę w miejscowym gimnazjum. W tym samym okresie ojciec jako senior nauczycieli koordynował działania TOP-u (Tajnej Organizacji Pedagogicznej) na terenie Skępego i Wymyślina, do której w różnym okresie należeli i działali m. in. Narczewski Lubomir, Michalski Tadeusz, Stankowski Józef, Przetakiewicz Józef, Sobecki Tadeusz, Kubicki Wacław. Spotkania odbywały się w naszym mieszkaniu lub u pani Wojciechowskiej w Józefkowie.

Po wyzwoleniu Skępego w dniu 22 stycznia 1945 r. przez Armię Czerwoną ojciec przystąpił natychmiast do organizowania szkół powszechnych Nr 1 w Skępem i Nr 2 w Wymyślinie oraz gimnazjum w Wymyślinie. Największe trudności miał ojciec z naborem nauczycieli do tych szkół, gdyż jak wcześniej wspomniałem byli oni poddawani eksterminacji poprzez masowe rozstrzeliwania i wywózkę do obozów koncentracyjnych. Z tego też względu zatrudniał do pracy pedagogicznej osoby z niepełnym średnim wykształceniem.

Dzięki uporowi ojca i pomocy lokalnej społeczności nauka w szkołach powszechnych rozpoczęła się na dobre już 7 lutego, a w gimnazjum 15 lutego 1945 r.

Po wojnie ojciec był w ciągu 3 lat nauczycielem i kierownikiem szkoły Nr 2 w Wymyślinie, a od roku szkolnego 1947/48 zorganizował w Skępem Średnią Szkołę Zawodową, której był dyrektorem do końca roku szkolnego 1949/1950. Z końcem tegoż roku przeszedł na emeryturę, a szkołę przeniesiono do Lipna.

Ojciec zmarł 4 stycznia 1951 r. i został pochowany na cmentarzu w Skępem w grobie rodzinnym, gdzie po śmierci w dniu 4 maja 1977 r. dołączyła do niego moja mama.

Należy również wspomnieć, że przed 1939 r. ojciec otrzymał jako nieliczny z rąk Prezydenta R.P. elitarny krzyż "Za walkę o szkołę Polską" oraz został odznaczony przez ówczesne władze państwowe Złotym i Srebrnym Medalem Zasługi. Ponadto już po wojnie Minister Oświaty w 1948 r. na podstawie długoletniego doświadczenia pedagogicznego oraz ukończonych kursów specjalistycznych przyznał ojcu "Dyplom do nauczania w szkołach średnich".

Ojciec mój był urodzonym społecznikiem, działającym w każdym miejscu, gdzie został rzucony przez los. Działał w ochotniczych strażach pożarnych, spółdzielczości, przysposobieniu obronnym, organizacjach samorządowych. Swoja pasją zaraził mamę, która organizowała biblioteki i koła gospodyń.

Oprócz życia zawodowego i społecznikowskiego wspominam ojca, a zarazem i mamę jako wzorowych rodziców, umiejących stworzyć niezależnie od trudnych czasów prawdziwy dom i dzięki ich wychowaniu mogłem z podniesioną głową przejść przez zakręty polskiej historii w XX wieku.

syn Jerzy Przetakiewicz