Stanisław Witkowski (1917 – 2008)

Stanisław Witkowski zmarł 5 lipca 2008 r. Warto upamiętnić tę postać ze względu na jego bardzo aktywny udział w II wojnie światowej. S. Witkowski urodził się 20 IV 1917 r. według źródeł w Wielgiem w powiecie lipnowskim. Był żołnierzem i brał udział w kampanii wrześniowej. Został ranny. W czasie wojny zaangażował się w działalność konspiracyjną w ramach Związku Walki Zbrojnej (ZWZ), a potem Armii Krajowej (AK).

Był współpracownikiem Jana Nowaka – Jeziorańskiego. Jan Nowak – Jeziorański wspominał o nim w swojej książce „Kurier z Warszawy”: „Po trzech dniach wywieziono go („Żbika”) skutego więziennym samochodem za miasto. „Żbik” zorientował się, że jadą w kierunku rodzinnej wioski Skępe pod Lipnem. Tu nastąpiła tragiczna konfrontacja „Żbika” z jego rodzicami. (…) Przywleczono miejscowego komendanta AK, kpt. Romana Teodorczyka, z którym „Żbik” utrzymywał kontakt od 1941 r. (…) Po nim przyszła kolej na kierownika kolportażu bibuły „enowej” na Lipno i Kujawy, Czesława Lubińskiego (Lulińskiego). I jego także próbowano bezskutecznie zmusić do zeznań, bijąc w jego obecności ojca, aż na jego oczach skonał pod razami. Lubiński (Luliński) milczał do końca. Lista nazwisk znaleziona przy nim, na której figurowali rodzice „Żbika”, stała się jednak punktem wyjścia do dalszych aresztowań”.

Stanisław Witkowski ściśle współpracował z rodziną Lulińskich z Józefkowa w gminie Skępe. Odbierał od nich prasę „N” i kolportował na Pomorze. Pracował jako kolejarz. O ich współpracy świadczą zdjęcia wykonane w Józefkowie w domu Anastazji Lulińskiej.

Stanisław Witkowski został aresztowany przez gestapo i osadzony w więzieniu. Dzięki pomocy innych uciekł z więzienia. Przedostał się do Warszawy i brał udział w powstaniu warszawskim. Był w obozie przejściowym w Ożarowie. Następnie osadzono go w Stutthofie, a potem w Oranienburgu. Po skończeniu wojny wyemigrował na Zachód. Przyjął nazwisko rodowe matki. Nazywał się Poray (Poraj) – Tucholski. W 2002 r. wrócił do Polski. Zmarł w Krakowie. Został pochowany na warszawskich Powązkach.

„Gdyby nie on, pozostałbym zwykłym człowiekiem. A dziś to ja zbieram odznaczenia i słowa uznania, podczas gdy on pozostaje w cieniu: Stanisław Witkowski. Jeden z najofiarniejszych i najodważniejszych ludzi, jakich spotkałem podczas wojny w polskim Podziemiu” – tak powiedział o nim Jan Nowak – Jeziorański.

Bożena Ciesielska